Przejdź do głównej treści
najlepszy@swietokrzyskimiod.pl
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
najlepszy@swietokrzyskimiod.pl

Miód a zdrowy metabolizm – glukoza, fruktoza i enzymy pod lupą

Miód a zdrowy metabolizm – glukoza, fruktoza i enzymy pod lupą


Wstęp: kiedy metabolizm lubi miód, a kiedy nie?
Miód od lat stoi w centrum żywieniowego sporu. Z jednej strony bywa
nazywany naturalnym superfood, bo oprócz cukrów dostarcza związki
bioaktywne, enzymy i antyoksydanty, a jego smak kojarzy się z czymś
pierwotnym i nieprzetworzonym. Z drugiej strony jest prostym faktem, że miód
to w dużej mierze skoncentrowane źródło łatwo przyswajalnej energii, czyli
cukrów prostych. I w tym sensie można go postawić obok innych słodzików,
które w nadmiarze sprzyjają dodatniemu bilansowi energetycznemu,
rozchwianiu glikemii i przeciążeniu wątroby.
Prawda o miodzie w kontekście metabolizmu nie mieści się jednak w prostym
hasle miód leczy albo miód szkodzi. Metabolizm nie ocenia produktów w
oderwaniu od dawki, częstotliwości, tła dietetycznego i stylu życia. Czym
innym jest łyżeczka miodu dodana do owsianki z orzechami i jogurtem,
zjedzona przez osobę aktywną fizycznie i dobrze śpiącą, a czym innym kilka
łyżek miodu dziennie w diecie o wysokiej kaloryczności, bogatej w słodkie
napoje i przekąski, przy małej ilości ruchu. Równie ważne jest to, czy miód
zastępuje inne cukry, czy jest kolejnym źródłem słodyczy dokładanym do już
słodkiej diety.
W tym artykule przyjrzymy się miodowi jak biochemik i dietetyk jednocześnie.
Rozłożymy na czynniki pierwsze glukozę i fruktozę, omówimy rolę enzymów i
związków bioaktywnych, a następnie przejdziemy przez to, co wiemy o
wpływie miodu na profil lipidowy, insulinooporność, markery zapalne i stres
oksydacyjny. Na koniec zderzymy teorię z praktyką: ile miodu można włączyć
do codziennego jadłospisu tak, by sprzyjał jakości diety, a od kiedy zaczyna
działać jak zwykły nadmiar cukru.
Glukoza, fruktoza i spółka – co tak naprawdę jemy?
Miód jest produktem niezwykłym, bo powstaje w wyniku szeregu procesów
biologicznych, w których nektar roślinny ulega przemianom w ulu. Efektem jest
mieszanina o bardzo złożonym składzie, chociaż ilościowo dominuje w niej
jedna grupa związków: węglowodany. To właśnie one odpowiadają za słodycz,

lepkość, szybko dostępną energię i znaczną część oddziaływania miodu na
metabolizm.
W większości miodów podstawę stanowią glukoza i fruktoza. Ich proporcje nie
są stałe, bo zależą od pochodzenia roślinnego, warunków środowiskowych oraz
stopnia dojrzałości miodu. Obok nich występują też inne cukry: sacharoza w
niewielkich ilościach, a także maltroza, izomaltoza i oligosacharydy. Te ostatnie
są szczególnie ciekawe, bo choć ilościowo stanowią mniejszy udział, mogą
wpływać na tempo wchłaniania, mikrobiotę jelitową oraz odpowiedź
metaboliczną po posiłku. Miód to również kwasy organiczne, z których ważny
jest kwas glukonowy, odpowiedzialny za charakterystyczną kwasowość i
stabilność produktu. Do tego dochodzą aminokwasy, śladowe ilości białek,
minerały oraz fitoskładniki, w tym polifenole i inne antyoksydanty.
Dla metabolizmu kluczowe jest to, że glukoza i fruktoza, choć obie są cukrami
prostymi, są przetwarzane w organizmie w odmienny sposób. Glukoza jest dla
komórek podstawowym paliwem. Po spożyciu szybko trafia do krwiobiegu,
podnosi poziom glukozy we krwi i stymuluje wydzielanie insuliny. Insulina
otwiera komórkom drzwi do glukozy, umożliwia jej wykorzystanie jako energii
lub magazynowanie w postaci glikogenu w mięśniach i wątrobie. Jeśli glukozy
jest za dużo w stosunku do aktualnych potrzeb energetycznych, a glikogen jest
już uzupełniony, nadmiar może zostać przekształcony w tłuszcz.
Fruktoza jest metabolizowana inaczej. Wchłania się w jelicie i w dużej mierze
trafia do wątroby, gdzie jest przetwarzana w szlakach, które w mniejszym
stopniu są regulowane przez insulinę. Fruktoza sama w sobie nie podnosi
glikemii tak jak glukoza, dlatego bywa postrzegana jako łagodniejsza dla cukru
we krwi. Jednak wątroba ma ograniczoną zdolność do bezkosztowego
przerabiania fruktozy. Przy niewielkich ilościach fruktoza może zostać
wykorzystana do uzupełnienia glikogenu wątrobowego. Gdy jednak dawki są
duże i regularne, fruktoza może sprzyjać nasileniu lipogenezy, czyli produkcji
tłuszczu w wątrobie, wzrostowi triglicerydów oraz odkładaniu tłuszczu
trzewnego. To właśnie ten mechanizm stoi w tle ostrzeżeń przed nadmiarem
fruktozy w diecie, szczególnie w postaci słodzonych napojów i produktów
zawierających syropy o wysokiej zawartości fruktozy.
Czy to oznacza, że miód jest groźny, bo zawiera fruktozę? Nie. Oznacza to
jedynie, że miód nie jest neutralny metabolicznie, a jego działanie zależy od
dawki, kontekstu oraz tego, co zastępuje. Fruktoza w miodzie jest częścią

naturalnej mieszaniny, w której obecne są też inne cukry oraz związki mogące
modulować odpowiedź organizmu. Miód nie jest też typowym napojem, który
można wypić w dużej ilości bez poczucia sytości. Zwykle używamy go w
małych porcjach, a to mocno zmienia perspektywę.
W dyskusji o metabolizmie często pojawia się temat indeksu glikemicznego.
Różne miody mają różny potencjał do podnoszenia glikemii, a wpływ ten zależy
m.in. od proporcji glukozy do fruktozy oraz obecności związków opóźniających
wchłanianie. Miody z wyższą zawartością fruktozy zwykle wywołują
łagodniejszy wzrost glikemii niż te bogatsze w glukozę. Jednocześnie to, co
dzieje się po posiłku, zależy nie tylko od samego miodu, ale od całego posiłku.
Miód zjedzony razem z białkiem, tłuszczem i błonnikiem zachowa się
metabolicznie inaczej niż miód dodany do napoju na pusty żołądek.
Rola enzymów i związków bioaktywnych w miodzie jest kolejnym elementem,
który odróżnia go od czystego cukru stołowego. Miód zawiera enzymy
wnoszone przez pszczoły i pochodzące z roślin, takie jak inwertaza, diastaza czy
glukozo oksydaza. Inwertaza rozkłada sacharozę na glukozę i fruktozę, co jest
jednym z kluczowych etapów dojrzewania miodu. Glukozo oksydaza jest
odpowiedzialna za powstawanie nadtlenku wodoru i kwasu glukonowego, co ma
znaczenie dla właściwości przeciwdrobnoustrojowych miodu. Diastaza rozkłada
skrobię, a jej aktywność bywa traktowana jako wskaźnik jakości, bo jest
wrażliwa na wysoką temperaturę i długie przechowywanie.
Trzeba jednak wyraźnie powiedzieć: enzymy miodu nie są magicznymi
regulatorami metabolizmu. W przewodzie pokarmowym białka enzymatyczne
ulegają trawieniu, dlatego ich bezpośrednie działanie w organizmie jest
ograniczone. Znaczenie enzymów częściej dotyczy tego, jak miód powstaje,
jaką ma jakość i jakie ma właściwości miejscowe, niż tego, że po spożyciu
zaczynają sterować szlakami metabolicznymi. Z perspektywy metabolizmu
bardziej istotne są związki bioaktywne, w tym polifenole i inne antyoksydanty,
które mogą wpływać na stres oksydacyjny, stan zapalny oraz funkcjonowanie
śródbłonka. To właśnie te składniki są często wskazywane jako powód, dla
którego umiarkowane ilości miodu, szczególnie ciemniejszych odmian, mogą
wypadać lepiej niż równoważna ilość rafinowanego cukru.
Miód a profil lipidowy, insulinooporność i markery zapalne
Gdy mówimy o metabolizmie, myślimy nie tylko o poziomie cukru we krwi, ale
też o lipidach, wrażliwości na insulinę, pracy wątroby i przewlekłym, niskiego

stopnia stanie zapalnym. To właśnie te elementy składają się na ryzyko rozwoju
zespołu metabolicznego, miażdżycy, nadciśnienia i cukrzycy typu 2. Dlatego
pytanie o miód brzmi w praktyce tak: czy włączenie miodu do diety poprawia te
parametry, pogarsza je, czy jest obojętne?
W badaniach interwencyjnych, w których miód porównuje się z innymi
źródłami cukrów, kluczowe jest, czy miód zastępuje inne słodzidła, czy stanowi
dodatkowe kalorie. Jeśli miód jest dodatkiem ponad dotychczasową energię,
łatwo o scenariusz, w którym parametry metaboliczne pogarszają się nie
dlatego, że miód jest wyjątkowo szkodliwy, ale dlatego, że rośnie całkowita
podaż kalorii i cukrów prostych. Metabolizm reaguje na bilans energetyczny, a
w tym miód nie ma taryfy ulgowej.
Z drugiej strony, jeśli miód zastępuje rafinowany cukier, zwłaszcza w diecie, w
której wcześniej słodycz pochodziła głównie z produktów pozbawionych
związków bioaktywnych, wówczas mogą pojawić się różnice. W części badań
obserwuje się, że umiarkowane spożycie miodu wiąże się z poprawą niektórych
parametrów lipidowych. U niektórych osób notuje się obniżenie triglicerydów,
czasem spadek cholesterolu całkowitego lub LDL, a niekiedy poprawę HDL.
Taka poprawa nie jest regułą i nie zawsze osiąga znaczenie kliniczne, ale bywa
powtarzalnym sygnałem.
Mechanizm może być wieloczynnikowy. Po pierwsze, miód w niektórych
kontekstach może prowadzić do mniejszego skoku glikemii niż porównywalna
ilość sacharozy, co zmniejsza poposiłkową hiperinsulinemię. Po drugie, związki
antyoksydacyjne i przeciwzapalne mogą ograniczać utlenianie lipoprotein i
wspierać funkcję śródbłonka. Po trzecie, jeśli miód zastępuje słodycze o
wysokiej smakowitości, może paradoksalnie obniżać całkowite spożycie cukru,
bo jest intensywny w smaku i używany w mniejszej porcji. Ten efekt jednak
zależy bardziej od zachowania i nawyków niż od samej biochemii.
Najwięcej kontrowersji budzi miód w kontekście insulinooporności i cukrzycy.
U osób zdrowych, przy umiarkowanych ilościach w ramach diety o dobrej
jakości, miód nie musi pogarszać wrażliwości na insulinę, szczególnie gdy jest
spożywany w posiłku mieszanym. Natomiast u osób z insulinoopornością lub
cukrzycą odpowiedź glikemiczna jest bardziej indywidualna i mniej
przewidywalna. To, co u jednej osoby spowoduje umiarkowany wzrost glikemii,
u innej może wywołać wyraźny skok. Dlatego miód nie jest produktem

zakazanym z definicji, ale jest produktem wymagającym kontroli porcji i
świadomego wkomponowania w jadłospis.
W badaniach z udziałem osób z zespołem metabolicznym czy cukrzycą wyniki
są zróżnicowane. Czasem obserwuje się neutralny wpływ na glikemię na czczo
lub hemoglobinę glikowaną, czasem niewielkie pogorszenie, a czasem poprawę
niektórych markerów towarzyszących, jak profil lipidowy czy wskaźniki stresu
oksydacyjnego. Różnice mogą wynikać z rodzaju miodu, dawki, czasu trwania
interwencji, a także z tego, czy w badaniu kontrolowano całkowitą kaloryczność
diety. Bardzo ważne jest też to, czy porównanie dotyczyło miodu versus cukru,
czy miodu versus brak dodatku. W praktyce metabolicznej największy sens ma
porównanie miodu jako zamiennika innych słodzików, bo właśnie tak
najczęściej jest używany.
Jeśli chodzi o markery zapalne, w tym białko C reaktywne, miód bywa łączony
z tendencją do ich obniżania przy umiarkowanych dawkach. Znów jednak nie
jest to efekt pewny i powtarzalny w każdym badaniu. Stan zapalny niskiego
stopnia jest wypadkową wielu czynników: masy ciała, jakości diety, aktywności
fizycznej, snu i stresu. W takim układzie jeden produkt spożywczy rzadko działa
jak przełącznik. Bardziej realne jest to, że miód może być jednym z elementów
diety o wyższej jakości, w której ogólna podaż antyoksydantów i fitoskładników
jest większa, a to sprzyja niższemu tłu zapalnemu.
Warto przy tym zachować ostrożność wobec narracji, że miód jest
metabolicznym lekiem. Miód nie zastąpi redukcji masy ciała, nie cofnie
insulinooporności bez ruchu i nie zneutralizuje skutków diety bogatej w
produkty ultraprzetworzone. Może jednak, w pewnych okolicznościach, być
lepszym wyborem niż czyste słodzidła, jeśli jest używany w małych porcjach, w
odpowiednim kontekście i nie zwiększa nadmiernie całkowitej podaży cukrów.
Miód a stres oksydacyjny i stan zapalny niskiego stopnia
Stres oksydacyjny to stan, w którym równowaga między powstawaniem
wolnych rodników a zdolnością organizmu do ich neutralizacji zostaje
zachwiana. W praktyce jest to proces powiązany z przewlekłym stanem
zapalnym, starzeniem się tkanek, dysfunkcją śródbłonka i rozwojem chorób
metabolicznych. Dieta może stres oksydacyjny nasilać lub go łagodzić, w
zależności od tego, czy jest bogata w antyoksydanty, a uboga w czynniki
prooksydacyjne, takie jak nadmiar cukru, tłuszczów trans czy przewlekła
nadwyżka energetyczna.

Miód jest interesujący, bo mimo wysokiej zawartości cukrów zawiera też
związki antyoksydacyjne. Są to m.in. polifenole, flawonoidy, kwasy fenolowe i
inne fitoskładniki pochodzenia roślinnego. Ich ilość i profil zależą od rośliny
nektarodajnej, gleby, klimatu i wielu innych czynników. Z reguły miody
ciemniejsze są bogatsze w te związki i mają wyższy potencjał antyoksydacyjny
niż miody jasne. Z tego powodu często to właśnie miód gryczany, spadziowy
czy inne ciemne odmiany są w badaniach wskazywane jako szczególnie bogate
w antyoksydanty.
W części badań interwencyjnych spożycie miodu wiązało się ze wzrostem
całkowitej zdolności antyoksydacyjnej osocza i poprawą wybranych markerów
stresu oksydacyjnego. Takie wyniki można interpretować jako sygnał, że miód,
zwłaszcza o wyższej zawartości polifenoli, wnosi do diety coś więcej niż tylko
cukier. Jednocześnie należy pamiętać, że efekt zależy od dawki i od tego, co
miód zastępuje. Jeśli miód jest zamiennikiem rafinowanego cukru, do diety
trafia dodatkowa pula antyoksydantów, której wcześniej nie było. Jeśli natomiast
miód jest dodatkiem ponad dotychczasowe słodkie produkty, całkowita podaż
cukrów rośnie, co może nasilać procesy prozapalne i prooksydacyjne, a wtedy
korzyści z antyoksydantów mogą nie być wystarczające, by zrównoważyć
bilans.
Stan zapalny niskiego stopnia jest często niewidoczny na co dzień, ale jest
metabolicznym tlem wielu problemów: insulinooporności, stłuszczenia wątroby,
zaburzeń lipidowych i nadciśnienia. Dieta o wysokiej zawartości błonnika,
warzyw, owoców, orzechów i zdrowych tłuszczów zwykle sprzyja niższym
markerom zapalnym. Miód może być w tym układzie dodatkiem, który wspiera
smakowitość diety bez sięgania po wysoko przetworzone słodycze. Może też
być elementem, który zachęca do jedzenia produktów o wysokiej wartości
odżywczej, na przykład jogurtu naturalnego, owsianki czy domowych sosów
sałatkowych, w których miód zastępuje gotowe, słodzone dressingi.
Jednak trzeba jasno powiedzieć, że miód nie jest podstawowym źródłem
polifenoli w diecie. Pod tym względem przegrywa ilościowo z warzywami,
owocami jagodowymi, herbatą, kawą, kakao czy przyprawami. Jeśli ktoś liczy
na to, że miód sam w sobie rozwiąże temat stresu oksydacyjnego, zwykle
rozczaruje się. Raczej należy traktować go jako składnik o podwójnej naturze:
daje cukry, ale daje też pewną pulę bioaktywnych związków, które w małych
dawkach mogą być korzystne, a w dużych dawkach nie zrekompensują
nadmiaru energii.

Czy rodzaj miodu ma znaczenie dla metabolizmu?
W praktyce dietetycznej pytanie o rodzaj miodu pojawia się bardzo często.
Ludzie intuicyjnie czują, że miód miodowi nierówny, i mają rację. Różnice
dotyczą nie tylko smaku i aromatu, ale też proporcji glukozy i fruktozy,
zawartości polifenoli, minerałów oraz ogólnego potencjału antyoksydacyjnego.
Miód akacjowy jest zwykle jasny i charakteryzuje się wyższą zawartością
fruktozy w stosunku do glukozy. To m.in. dlatego wolniej krystalizuje i często
jest postrzegany jako delikatny. Z perspektywy glikemii taki profil cukrów może
oznaczać łagodniejszy poposiłkowy wzrost glukozy we krwi niż w przypadku
miodów bogatszych w glukozę. Jednocześnie jako miód jasny może mieć niższą
zawartość polifenoli niż miody ciemne, co zmniejsza jego przewagę w aspekcie
antyoksydacyjnym.
Miód gryczany jest zwykle ciemny, intensywny i bardzo charakterystyczny w
smaku. To jedna z odmian, które często wyróżniają się wyższą zawartością
związków fenolowych i większym potencjałem antyoksydacyjnym. W
kontekście stresu oksydacyjnego i procesów zapalnych taki profil może być
korzystny. Jednocześnie intensywny smak sprawia, że wiele osób używa go w
mniejszej ilości, co paradoksalnie może sprzyjać kontroli porcji.
Miody spadziowe, zależnie od pochodzenia, również bywają bogatsze w
składniki mineralne i związki bioaktywne. Ich skład odbiega od miodów
nektarowych, bo źródłem surowca nie jest wyłącznie nektar, lecz spadź. To
może przekładać się na wyższy udział niektórych mikroelementów i substancji
odpowiedzialnych za aktywność antyoksydacyjną.
Miód manuka jest szczególnym przypadkiem, bo w dyskusji publicznej częściej
mówi się o jego właściwościach przeciwdrobnoustrojowych niż o metabolizmie.
Jest kojarzony z obecnością specyficznych związków i standaryzacją. Z
perspektywy metabolicznej miód manuka nadal pozostaje miodem, czyli
źródłem cukrów prostych, a jego potencjalne przewagi mogą dotyczyć raczej
profilu związków bioaktywnych niż fundamentalnie innego wpływu na
glikemię. Jeśli ktoś wybiera miód manuka w nadziei, że jest to miód bez
konsekwencji cukrowych, zwykle pomija podstawowy fakt: łyżeczka nadal
dostarcza porównywalnej energii i węglowodanów jak inne miody.
Czy w takim razie warto dobierać miód pod metabolizm? Tak, ale realistycznie.
Jeśli priorytetem jest łagodniejsza odpowiedź glikemiczna, część osób lepiej
toleruje miody o wyższej zawartości fruktozy, choć i tu indywidualna reakcja

może być różna. Jeśli celem jest wyższy potencjał antyoksydacyjny, lepszym
wyborem częściej będą miody ciemne. Jeśli celem jest redukcja ogólnego
spożycia cukru, najważniejsza nie będzie odmiana, tylko porcja i częstotliwość.
Równie istotny jest stopień obróbki miodu. Wysoka temperatura i długie
przechowywanie mogą obniżać aktywność enzymów i wpływać na część
związków wrażliwych. Z perspektywy metabolizmu nie zmienia to faktu, że
cukry pozostają cukrami, ale może zmniejszać potencjalne przewagi miodu nad
rafinowanym cukrem wynikające z aktywności bioaktywnych składników.
Dlatego, jeśli miód ma być elementem diety jakościowej, warto stawiać na
produkt dobrej jakości, przechowywany prawidłowo i używany w sposób, który
nie niszczy jego delikatniejszych komponentów, na przykład poprzez dodawanie
do bardzo gorących napojów.
Praktyczne wskazówki: ile miodu może wspierać, a od kiedy szkodzić?
Najbardziej użyteczne pytanie nie brzmi, czy miód jest zdrowy, lecz ile miodu i
w jakim kontekście. Metabolizm lubi przewidywalność, umiarkowanie i
spójność z całym stylem życia. Miód może wpisywać się w dietę wspierającą
zdrowie, ale tylko wtedy, gdy nie wypycha z niej produktów o wysokiej
wartości odżywczej i nie podbija nadmiernie całkowitej podaży cukrów.
W praktyce można oprzeć się na podejściu, które traktuje miód jako dodatek do
diety, a nie fundament. Dla wielu osób sensowną porcją jest 1 do 2 łyżeczek
dziennie, szczególnie jeśli miód zastępuje inne słodkie dodatki, takie jak cukier,
syropy czy słodzone kremy. Taka ilość zwykle pozwala korzystać z walorów
smakowych i pewnej puli związków bioaktywnych, a jednocześnie nie
wprowadza dużego obciążenia cukrowego.
Istotne jest też, by miód był częścią posiłku, a nie szybkim zastrzykiem słodyczy
między posiłkami. Miód dodany do owsianki z płatków owsianych, nasion i
jogurtu będzie miał inną dynamikę metaboliczną niż miód zjedzony
samodzielnie. Podobnie miód użyty w sosie do sałatki, w której jest błonnik i
tłuszcz, zachowa się inaczej niż miód rozpuszczony w napoju.
Jeśli ktoś ma insulinooporność lub cukrzycę, podstawową zasadą jest kontrola
reakcji organizmu. W takich przypadkach miód może być testowany w małych
porcjach i najlepiej w posiłku mieszanym. Kluczowe jest też uwzględnienie
miodu w całkowitej podaży węglowodanów w diecie. Miód nie jest dodatkiem
bez znaczenia, bo mimo niewielkiej objętości jest skoncentrowany.

Warto też pamiętać o ogólnych limitach cukrów wolnych w diecie. Niezależnie
od tego, czy źródłem słodyczy jest cukier, syrop czy miód, nadmiar będzie
obciążał metabolizm. Jeśli w diecie występują już słodzone napoje, desery,
słodkie przekąski i częste dosładzanie, dokładanie miodu jest zwykle krokiem w
złą stronę. Jeśli natomiast dieta jest zasadniczo niesłodka, a miód jest jedynym
słodkim akcentem, łatwiej utrzymać kontrolę.
Są też sytuacje, w których miód bywa użyteczny praktycznie. U osób
aktywnych fizycznie, szczególnie przy treningach wytrzymałościowych,
niewielka ilość szybko dostępnych węglowodanów może być funkcjonalna.
Wtedy miód jest po prostu źródłem energii, które może wspierać uzupełnianie
glikogenu, podobnie jak inne węglowodany. To jednak nadal nie czyni z miodu
produktu magicznego, tylko wygodne i smaczne paliwo w odpowiednim
kontekście.
Ostatecznie granica między wspierać a szkodzić przebiega tam, gdzie miód
przestaje być małym dodatkiem, a zaczyna być codziennym, częstym źródłem
dużej dawki cukrów. Kilka łyżek dziennie, regularnie, szczególnie w diecie o
dodatnim bilansie energetycznym, zwiększa ryzyko stłuszczenia wątroby,
zaburzeń lipidowych i pogorszenia kontroli glikemii. W tym sensie miód nie jest
wyjątkiem. Jego naturalność nie unieważnia praw biochemii.
Zakończenie: miód jako element zdrowego metabolizmu – pod warunkiem
rozsądku
Miód jest produktem o podwójnej tożsamości. Z jednej strony to
skoncentrowane źródło glukozy i fruktozy, czyli szybkiej energii, która w
nadmiarze będzie sprzyjała tym samym problemom, co inne cukry proste:
dodatniemu bilansowi energetycznemu, przeciążeniu wątroby, pogorszeniu
glikemii i wzrostowi triglicerydów. Z drugiej strony miód nie jest czystym
cukrem. Zawiera kwasy organiczne, enzymy i związki bioaktywne, w tym
polifenole, które mogą wspierać parametry związane ze stresem oksydacyjnym i
tłem zapalnym, szczególnie gdy miód zastępuje rafinowane słodzidła i jest
używany w umiarkowanych porcjach.
W praktyce metabolizm lubi miód wtedy, gdy miód jest dodatkiem
kontrolowanym, używanym z umiarem, najlepiej w posiłku mieszanym, jako
zamiennik innych słodkich składników. Metabolizm nie lubi miodu wtedy, gdy
miód staje się codziennym, obfitym źródłem cukru albo usprawiedliwieniem dla
nadmiaru słodyczy w diecie. Różnice między rodzajami miodu mają znaczenie,

zwłaszcza pod kątem proporcji glukozy do fruktozy oraz zawartości polifenoli,
ale żaden rodzaj miodu nie znosi podstawowej zasady: liczy się ilość,
częstotliwość i tło całej diety.
Jeśli miód ma realnie wspierać zdrowy metabolizm, powinien iść w parze z
fundamentami, czyli z dobrą jakością jedzenia, rozsądną kalorycznością,
regularnym ruchem, snem i redukcją przewlekłego stresu. W takim układzie
łyżeczka miodu nie jest wrogiem. Może być przyjemnym, wartościowym
elementem codzienności, pod warunkiem że rozsądek stoi na pierwszym
miejscu.

Materiał dofinansowany ze środków UE w ramach Planu Strategicznego dla
Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-2027
Materiał opracowany przez Stowarzyszenie Pszczelarzy Staropolskich
Instytucja Zarządzająca Planem Strategicznym dla Wspólnej Polityki Rolnej na
lata 2023-2027 – Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi