Miód ma wizerunek produktu naturalnego, a naturalność bywa automatycznie
utożsamiana ze zdrowiem. W praktyce to skrót myślowy, który dobrze brzmi w
rozmowie, ale w kontekście glikemii potrafi wprowadzać w błąd. Miód jest
przede wszystkim źródłem węglowodanów prostych, czyli takich, które
organizm szybko trawi i wchłania. To oznacza, że po jego zjedzeniu poziom
glukozy we krwi rośnie, a trzustka odpowiada wyrzutem insuliny. Tego faktu nie
zmienia ani pochodzenie miodu, ani jego aromat, ani nawet obecność cennych
związków bioaktywnych.
Jednocześnie prawdą jest, że miód nie jest tym samym co biały cukier. Różni się
składem, strukturą, towarzyszącymi mu mikroskładnikami, a często także tym,
jak zachowuje się w organizmie w porównaniu z czystą sacharozą czy glukozą.
U części osób umiarkowane porcje miodu mogą powodować łagodniejszy,
bardziej rozciągnięty w czasie wzrost glikemii niż inne słodziki, zwłaszcza gdy
miód jest elementem posiłku, a nie samodzielną przekąską. To właśnie w tym
miejscu rodzi się pytanie, które warto postawić precyzyjnie: czy miód jest
zdrowszym cukrem, a jeśli tak, to dla kogo, w jakiej ilości i w jakim kontekście?
Ten tekst nie będzie próbą wybielania miodu ani straszenia nim. Chodzi o
praktykę. O zrozumienie, co znajduje się w łyżeczce miodu, jak miód wpływa
na indeks glikemiczny i ładunek glikemiczny diety oraz dlaczego u jednej osoby
miód sprawdzi się jako element sensownego jadłospisu, a u innej może
utrudniać wyrównanie glikemii. W końcu o to, co w ogóle znaczy określenie
zdrowe węglowodany, gdy mówimy o produkcie, który jest słodki i
energetyczny, ale jednocześnie zawiera składniki nieobecne w cukrze
rafinowanym.
Co siedzi w łyżeczce miodu: skład węglowodanów i dodatków bioaktywnych
Najprościej mówiąc, miód to roztwór cukrów w wodzie. W typowym miodzie
dominują dwa cukry proste: fruktoza i glukoza. Ich proporcje nie są stałe. Zależą
od źródła nektaru, warunków środowiskowych, dojrzałości miodu, a nawet tego,
jak długo miód był przechowywany i w jakiej temperaturze. Właśnie ten
zmienny stosunek fruktozy do glukozy jest jednym z kluczowych powodów, dla
których miód nie ma jednego, stałego profilu wpływu na glikemię.
Oprócz fruktozy i glukozy w miodzie są też inne węglowodany, zwykle w
mniejszych ilościach. Mogą to być disacharydy, takie jak sacharoza, maltoza czy
izomaltoza, a także krótkie łańcuchy cukrów, czyli oligosacharydy. Ich udział
bywa niewielki, ale ma znaczenie z dwóch powodów. Po pierwsze, obecność
bardziej złożonych cząsteczek może delikatnie zmieniać tempo trawienia i
wchłaniania całej mieszaniny. Po drugie, część oligosacharydów bywa zaliczana
do węglowodanów o charakterze prebiotycznym, co otwiera temat
potencjalnego wpływu miodu na mikrobiotę jelitową. Trzeba jednak uczciwie
powiedzieć, że ten wątek jest interesujący, ale w codziennej praktyce
glikemicznej ma znaczenie drugoplanowe w porównaniu z ilością i sposobem
spożycia miodu.
W miodzie znajduje się też woda, zwykle kilkanaście do około dwudziestu
procent, choć to również zależy od odmiany i dojrzałości produktu. Im więcej
wody, tym miód jest rzadszy, ale też bardziej podatny na fermentację. Z punktu
widzenia glikemii zawartość wody wpływa przede wszystkim na koncentrację
cukrów w łyżeczce. Dwie łyżeczki różnych miodów mogą mieć podobną
objętość, ale nie identyczną masę, a więc i nie identyczną ilość węglowodanów.
To, co odróżnia miód od białego cukru, to obecność całej grupy związków
towarzyszących, które nie są głównym źródłem energii, ale mogą wpływać na
organizm w subtelny sposób. Miód zawiera niewielkie ilości minerałów i
pierwiastków śladowych. Ich stężenia nie czynią z miodu suplementu
mineralnego, ale budują różnicę jakościową między produktem rafinowanym a
naturalną mieszaniną. Podobnie jest z witaminami: występują, lecz w ilościach
zbyt małych, by traktować miód jako ich znaczące źródło. W praktyce warto
mówić o miodzie jako o produkcie, który oprócz energii dostarcza również
mikrokomponentów, a nie jako o produkcie, który ma tych komponentów tyle,
by zastępować warzywa czy pełnowartościowe posiłki.
Ważniejszy w kontekście metabolizmu może być zestaw związków o działaniu
antyoksydacyjnym i przeciwzapalnym, czyli polifenole i inne substancje
roślinne. To one odpowiadają między innymi za różnice barwy, aromatu i
smaku. Zwykle ciemniejsze miody mają wyższą aktywność antyoksydacyjną niż
miody jasne, ale nie jest to reguła absolutna. Do tego dochodzą enzymy, które
pochodzą częściowo z wydzielin pszczół, a częściowo z roślin. Wśród nich
wymienia się enzymy związane z przemianami cukrów oraz takie, które
uczestniczą w powstawaniu nadtlenku wodoru, jednego z mechanizmów
działania przeciwdrobnoustrojowego miodu. Ten element często pojawia się w
opowieściach o prozdrowotności miodu, ale z perspektywy glikemii jest
dodatkiem, nie fundamentem.
Istotne jest również to, że obróbka miodu może zmieniać jego profil.
Podgrzewanie, długie przechowywanie w wysokiej temperaturze czy
intensywna filtracja mogą wpływać na aktywność enzymatyczną i zawartość
części związków wrażliwych na temperaturę. Dla praktyki glikemicznej oznacza
to tyle, że dwa miody o podobnej zawartości cukrów mogą różnić się tym, co
jeszcze wnoszą do organizmu. Nie oznacza to jednak, że miód bardziej
naturalny przestaje być cukrem. Oznacza jedynie, że poza cukrem wnosi
dodatkowe składniki, które mogą mieć znaczenie w dłuższej perspektywie, o ile
całe żywienie jest sensownie ułożone.
Indeks glikemiczny i ładunek glikemiczny miodu
Żeby rozmawiać o miodzie i glikemii praktycznie, warto uporządkować dwa
pojęcia: indeks glikemiczny oraz ładunek glikemiczny. Indeks glikemiczny
mówi o tym, jak szybko i jak mocno wzrasta poziom glukozy we krwi po
spożyciu porcji produktu zawierającej ustaloną ilość przyswajalnych
węglowodanów, w porównaniu z produktem wzorcowym. To przydatny
wskaźnik, ale ma ograniczenia, bo odnosi się do porcji standaryzowanej
laboratoryjnie, a nie do realnych porcji na talerzu.
Ładunek glikemiczny próbuje uzupełnić ten obraz. Uwzględnia nie tylko tempo
wzrostu glukozy, ale też ilość węglowodanów w typowej porcji. W praktyce to
ładunek glikemiczny często lepiej tłumaczy, dlaczego dany produkt w małej
ilości jest do zaakceptowania, a w dużej potrafi rozregulować glikemię, nawet
jeśli jego indeks glikemiczny nie jest skrajnie wysoki.
W przypadku miodu indeks glikemiczny bywa opisywany jako niższy niż
czystej glukozy i często niższy niż białego cukru, ale nie zawsze i nie w każdych
warunkach. Rozpiętość wartości jest duża. Miód nie jest produktem jednolitym,
więc nie ma jednej liczby, którą można bezpiecznie przyjąć jako pewnik.
Ogólnie rzecz biorąc, miody o wyższym udziale fruktozy zwykle mają niższy
indeks glikemiczny niż miody bogatsze w glukozę. Stąd popularna praktyczna
obserwacja, że miód akacjowy, często wskazywany jako bardziej fruktozowy,
może dawać łagodniejszą odpowiedź glikemiczną niż miód rzepakowy, który
bywa bardziej glukozowy i szybko krystalizuje. Miody gryczane,
wielokwiatowe czy spadziowe mogą plasować się w różnych miejscach
spektrum w zależności od składu i konkretnej partii.
Dlaczego fruktoza obniża indeks glikemiczny mieszaniny? Ponieważ fruktoza
jest metabolizowana inaczej niż glukoza. W większym stopniu trafia do wątroby
i nie podnosi glukozy we krwi tak bezpośrednio jak czysta glukoza. To jednak
nie jest przepustka do jedzenia miodu bez ograniczeń. Duże ilości fruktozy w
diecie, zwłaszcza w formie płynnej i skoncentrowanej, są łączone z
niekorzystnymi skutkami metabolicznymi u części osób, w szczególności gdy
całkowita podaż energii jest nadmierna. W miodzie fruktoza występuje razem z
glukozą i innymi składnikami, ale mechanizm pozostaje istotny: niższy indeks
glikemiczny nie zawsze oznacza produkt neutralny metabolicznie.
Porównując miód do białego cukru, warto pamiętać, że biały cukier to
sacharoza, czyli dwucukier zbudowany z glukozy i fruktozy. W jelicie sacharoza
jest szybko rozkładana do tych dwóch cząsteczek. Teoretycznie więc organizm i
tak dostaje podobny zestaw podstawowych cukrów. Różnica polega na
proporcjach, obecności innych węglowodanów oraz kontekście spożycia. Miód
jest roztworem cukrów prostych, które są już w formie gotowej do wchłaniania,
co mogłoby sugerować szybszą odpowiedź glikemiczną. A jednak w praktyce
często obserwuje się odpowiedź bardziej łagodną niż po samej glukozie, właśnie
dzięki większemu udziałowi fruktozy i temu, że miód nie jest czystą substancją,
tylko mieszaniną.
Jeśli do porównania dołożymy syropy glukozowo fruktozowe czy słodzone
napoje, obraz robi się bardziej praktyczny. Napoje słodzone są specyficznie
niekorzystne dla glikemii, bo dostarczają cukier w płynie, bez błonnika, bez
struktury, często w dużej objętości i wypijane szybko. W takiej formie nawet
podobna ilość węglowodanów potrafi dać gwałtowniejszy skok glikemii niż ta
sama ilość cukru zjedzona w stałym posiłku. Miód jako dodatek do owsianki,
jogurtu czy kanapki zachowuje się inaczej niż miód rozpuszczony w napoju i
wypity na szybko. To nie kwestia magii miodu, tylko fizjologii: tempo
opróżniania żołądka, obecność białka, tłuszczu i błonnika, a także szybkość
jedzenia, realnie zmieniają krzywą glikemiczną.
Badania porównawcze: miód vs inne cukry
W badaniach porównawczych miód często zestawia się z sacharozą, glukozą lub
innymi słodzikami, sprawdzając, jak zmienia się glikemia i insulinemia po
spożyciu oraz czy przy dłuższym stosowaniu w diecie pojawiają się różnice w
parametrach metabolicznych. Wnioski bywają umiarkowanie optymistyczne, ale
niemal zawsze z zastrzeżeniem: miód nie jest lekiem, a korzyści, jeśli się
pojawiają, zwykle dotyczą umiarkowanych ilości i sytuacji, w której miód
zastępuje inny cukier, a nie jest dokładany do diety jako dodatkowa porcja
energii.
W badaniach krótkoterminowych, czyli takich, w których obserwuje się
odpowiedź glikemiczną i insulinową w ciągu kilku godzin, miód często wypada
lepiej niż czysta glukoza i bywa porównywalny lub nieco korzystniejszy niż
sacharoza, zależnie od odmiany miodu i badanej grupy. Lepszy wynik zwykle
oznacza niższy szczyt glikemii albo bardziej łagodny, rozciągnięty w czasie
wzrost glukozy. Taki efekt może być szczególnie widoczny, gdy miód jest
spożywany z innymi składnikami posiłku, a nie w izolacji. Dla praktyki oznacza
to, że jeśli ktoś ma w planie słodki akcent w posiłku, miód jako dodatek może
dać nieco mniej agresywną odpowiedź niż porównywalna ilość czystej glukozy
czy słodkiego napoju.
Trzeba jednak dodać, że badania krótkoterminowe mają ograniczenia.
Sprawdzają reakcję na jednorazową porcję, w warunkach kontrolowanych,
często u osób zdrowych. Tymczasem w życiu liczy się powtarzalność: jak
organizm reaguje na dany produkt w różnych porach dnia, w stresie, po
treningu, przy niedoborze snu, w dniach o różnej aktywności. U tej samej osoby
odpowiedź glikemiczna potrafi się różnić, nawet jeśli porcja wygląda podobnie.
Dlatego to, co w badaniu jest średnią, w praktyce bywa szerokim zakresem.
Badania długoterminowe, czyli interwencje trwające tygodnie lub miesiące, są
trudniejsze do interpretacji, bo wchodzą w grę czynniki takie jak całkowita
kaloryczność, jakość diety, aktywność fizyczna i masa ciała. W części prac,
gdzie miód zastępował inne słodziki w kontrolowanej dawce, obserwowano
drobne korzystne zmiany w profilu lipidowym, markerach stresu oksydacyjnego
czy stanu zapalnego. Bywało również, że parametry glikemiczne zmieniały się
minimalnie lub wcale, co samo w sobie jest informacją: jeśli miód zastępuje
cukier, a glikemia nie pogarsza się, można rozważać miód jako wariant o nieco
wyższej wartości odżywczej niż czysta sacharoza, pod warunkiem zachowania
rozsądnych ilości.
Jednocześnie część badań nie potwierdza wyraźnych korzyści, a niektóre
pokazują, że u osób z zaburzeniami gospodarki węglowodanowej reakcja na
miód może być zbliżona do reakcji na inne cukry. To ważne, bo łatwo wpaść w
pułapkę myślenia: skoro miód jest naturalny i ma antyoksydanty, to nie będzie
podnosił cukru. Będzie. W najlepszym razie może podnosić go trochę łagodniej
lub w inny sposób rozkładać krzywą glikemiczną, ale nadal dostarcza
przyswajalnych węglowodanów.
W kontekście insulinemii warto wspomnieć o tym, że odpowiedź insulinowa nie
zawsze idealnie kopiuje odpowiedź glikemiczną. Miód, jako mieszanina
glukozy i fruktozy, może generować inny wzór odpowiedzi hormonalnej niż
czysta glukoza, ale dla osób z insulinoopornością kluczowe pozostaje obciążenie
węglowodanowe całego posiłku. Jeśli posiłek jest słodzony miodem i
jednocześnie bogaty w łatwo przyswajalne skrobie, a do tego ma mało błonnika,
całość może dać wysoki szczyt glikemii niezależnie od tego, czy użyto miodu,
czy cukru.
Warto również oddzielić dwa pytania, które często miesza się w dyskusjach.
Pierwsze brzmi: czy miód jest lepszy niż cukier? Drugie: czy miód jest dobry
dla glikemii? Odpowiedź na pierwsze bywa ostrożnie pozytywna w sensie
jakości produktu, bo miód wnosi więcej niż czysta sacharoza. Odpowiedź na
drugie jest warunkowa: miód może być neutralny lub akceptowalny, jeśli jest w
małej ilości i wkomponowany w posiłek, ale może też pogarszać kontrolę
glikemii, jeśli jest spożywany często, w dużych porcjach albo w niekorzystnym
kontekście, na przykład jako słodka przekąska na czczo.
Miód w diecie osoby zdrowej a miód w diecie osoby z zaburzeniami glikemii
Osoba zdrowa metabolicznie ma zwykle sprawną odpowiedź insulinową i dobrą
wrażliwość tkanek na insulinę. To nie znaczy, że może jeść dowolną ilość cukru
bez konsekwencji, ale oznacza, że organizm lepiej radzi sobie z okazjonalnymi
porcjami słodkiego dodatku. W takim przypadku miód może być elementem
diety w sposób sensowny: jako zamiennik cukru w deserze domowym, jako
dodatek do owsianki, jogurtu naturalnego, twarogu czy sosu sałatkowego. W
praktyce u osoby zdrowej kluczowe jest, by miód nie był pretekstem do
częstego podjadania, tylko świadomym dodatkiem w kontrolowanej ilości.
Osoby aktywne fizycznie, zwłaszcza trenujące wytrzymałościowo, bywają
szczególną grupą. Dla nich szybko dostępna energia ma zastosowanie, a
węglowodany proste nie zawsze są wrogiem. W określonych sytuacjach, na
przykład w trakcie długiego wysiłku lub bezpośrednio po nim, miód może być
praktycznym źródłem węglowodanów, podobnie jak żele czy napoje sportowe.
Różnica polega na tym, że miód, jako produkt naturalny, może być lepiej
tolerowany przez część osób, a przy okazji wnosi związki bioaktywne. Nie jest
to jednak argument, by traktować miód jako stały element przekąsek przez cały
dzień. W sporcie liczy się kontekst: miód jako paliwo w oknie treningowym to
coś innego niż miód jako słodzik w herbacie wypijanej kilka razy dziennie.
U osób z nadwagą i skłonnością do insulinooporności sytuacja jest bardziej
delikatna. W tej grupie organizm często reaguje wyższym i dłuższym wzrostem
glikemii po porcji węglowodanów prostych. Miód nie jest wyjątkiem. Może być
lepszym wyborem niż słodzone napoje czy słodycze o wysokim stopniu
przetworzenia, ale nadal jest skoncentrowanym źródłem energii. Jeśli miód ma
znaleźć miejsce w diecie osoby z insulinoopornością, zwykle lepiej, aby był
dodatkiem do posiłku bogatego w białko i błonnik, a nie samodzielnym
elementem, i aby zastępował inne słodzenie, a nie je zwiększał.
Prediabetes, czyli stan przedcukrzycowy, to etap, w którym kontrola glikemii
bywa chwiejna. Zdarza się, że glikemia na czczo jest jeszcze w normie, ale po
posiłku rośnie zbyt mocno. To właśnie u takich osób miód jedzony
samodzielnie, na przykład łyżeczka miodu rano na czczo, może być złym
pomysłem, bo jest to szybka dawka cukrów prostych bez bufora w postaci
białka, tłuszczu i błonnika. Jednocześnie ta sama łyżeczka miodu dodana do
dużej porcji jogurtu naturalnego z orzechami i owocami jagodowymi może dać
zupełnie inną odpowiedź. Różnica polega nie na miodzie, tylko na matrycy
posiłku.
W cukrzycy typu 2 miód nadal pozostaje cukrem. Nie jest wolnym cukrem w
znaczeniu potocznym, bo jest naturalny, ale w sensie fizjologicznym dostarcza
szybko przyswajalnych węglowodanów. Część osób z cukrzycą, szczególnie
przy dobrej kontroli i świadomym liczeniu węglowodanów, może włączyć małą
porcję miodu do jadłospisu. Warunek jest jeden: miód musi być policzony jako
węglowodany w posiłku, a jego wpływ warto obserwować, zwłaszcza jeśli ktoś
korzysta z pomiarów glukometrem lub systemu ciągłego monitorowania
glukozy. W praktyce miód nie powinien być traktowany jako zamiennik leków
ani jako produkt o zerowym wpływie na glikemię. To raczej opcja słodzenia,
która u części osób może być nieco korzystniejsza jakościowo niż biały cukier,
ale nadal wymaga kontroli porcji.
Szczególnej ostrożności potrzebują osoby przyjmujące insulinę lub leki
zwiększające ryzyko hipoglikemii. Miód bywa kojarzony z ratowaniem
spadków cukru, bo jest szybko wchłanialny. To zastosowanie bywa praktyczne,
ale jednocześnie pokazuje, że miód nie jest neutralny dla glikemii. Jeśli jest w
stanie szybko podnieść glukozę w hipoglikemii, to tym bardziej będzie podnosił
ją, gdy jest dodawany do posiłku bez potrzeby. Dlatego w cukrzycy zasada jest
prosta: miód może się pojawić, ale jako element planu, nie jako spontaniczny
rytuał.
Praktyczne zasady: jak jeść miód, aby wspierał, a nie szkodził glikemii
Najważniejsza zasada dotyczy porcji. Miód jest gęsty energetycznie, a łyżeczka
potrafi być niepozorna. W praktyce różnica między łyżeczką a łyżką jest
ogromna. Jeśli celem jest łagodna odpowiedź glikemiczna, zwykle lepiej zacząć
od małej ilości i sprawdzić reakcję organizmu, niż zakładać, że miód jako
naturalny produkt nie wymaga limitów. Dla wielu osób rozsądną strategią jest
traktowanie miodu jako przyprawy do smaku, a nie jako głównego składnika
słodzącego.
Druga zasada to kontekst posiłku. Miód najlepiej działa glikemicznie wtedy, gdy
jest spożywany razem z białkiem, tłuszczem i błonnikiem. Białko i tłuszcz
spowalniają opróżnianie żołądka, a błonnik zmniejsza tempo wchłaniania
węglowodanów. To przekłada się na niższy szczyt glikemii. W praktyce oznacza
to, że miód lepiej dodać do gęstego jogurtu naturalnego z orzechami niż do
samej herbaty wypitej na czczo. Lepiej połączyć go z owsianką na bazie
płatków owsianych i nasion niż z białą bułką. Lepiej użyć go w marynacie do
mięsa czy w sosie, gdzie porcja na osobę jest mała, niż zjadać go łyżką prosto ze
słoika.
Trzecia zasada dotyczy pory dnia i indywidualnej wrażliwości. Wiele osób
obserwuje, że rano, zwłaszcza po gorszym śnie, organizm gorzej toleruje
szybkie węglowodany. U takich osób miód na czczo może dać wyraźny skok
glikemii i późniejszy spadek energii. Z kolei po treningu siłowym lub w
południe, w ramach zbilansowanego posiłku, reakcja może być łagodniejsza.
Dlatego praktyka jest prosta: jeśli zależy ci na glikemii, nie zakładaj, że reakcja
będzie zawsze taka sama. Obserwuj i dopasuj.
Czwarta zasada to zamiana, nie dokładka. Jeśli miód ma być korzystniejszym
wyborem niż cukier, powinien go zastępować. Jeśli do tej pory w diecie była
słodzona herbata, a teraz jest słodzona miodem, ale częstotliwość i ilość
słodzenia rosną, to efekt metaboliczny może być gorszy mimo lepszej jakości
produktu. Miód potrafi usprawiedliwiać nawyk słodzenia, bo brzmi zdrowiej. W
praktyce warto ograniczać samą potrzebę słodkiego smaku, a miód traktować
jako okazjonalny dodatek.
Piąta zasada dotyczy jakości i obróbki, ale bez przesady. Wybór miodu dobrej
jakości ma znaczenie, jeśli patrzymy na zawartość związków bioaktywnych i
ogólną wartość produktu. Z perspektywy glikemii kluczowe są jednak cukry i
porcja. Dlatego nawet najlepszy miód nie jest dobrym pomysłem w dużych
ilościach u osoby z niewyrównaną cukrzycą. Natomiast w małej ilości, w
dobrym kontekście posiłku, miód może być elementem diety także u osób
dbających o glikemię, o ile całość jest świadomie skomponowana.
Szósta zasada to ostrożność w grupach wrażliwych. Dzieciom poniżej
pierwszego roku życia nie podaje się miodu ze względu na ryzyko botulizmu
niemowląt. U osób z alergiami pyłkowymi miód rzadko bywa problemem, ale
wrażliwość bywa indywidualna. Z perspektywy glikemii ważne jest też zdrowie
jamy ustnej: miód, jak każdy cukier, sprzyja próchnicy, jeśli jest często
podjadany i długo zalega w ustach. To kolejny argument za tym, by miód był
elementem posiłku, a nie przekąską powtarzaną wielokrotnie w ciągu dnia.
Zakończenie: zdrowe węglowodany, co to naprawdę znaczy w kontekście
miodu?
Zdrowe węglowodany nie oznaczają węglowodanów, które nie podnoszą
glukozy. Oznaczają raczej takie, które w realnym jadłospisie wspierają
metabolizm, sytość i stabilność energii, bo są dostarczane w odpowiedniej ilości
i w korzystnej formie. Najczęściej są to węglowodany związane z błonnikiem,
strukturą roślinną, witaminami i minerałami, czyli pełne ziarna, warzywa,
owoce, rośliny strączkowe. Miód nie pasuje do tej kategorii wprost, bo jest
skoncentrowanym źródłem cukrów prostych. Ale też nie jest tym samym co
biały cukier, bo wnosi związki bioaktywne i ma zróżnicowany profil
węglowodanów.
Dlatego najuczciwsza odpowiedź brzmi: miód może być lepszym wyborem niż
cukier rafinowany, gdy używa się go rozsądnie i gdy zastępuje inne słodzenie.
Może też być problemem dla glikemii, jeśli jest jedzony często, w dużych
porcjach, na czczo albo w połączeniu z dietą bogatą w łatwo przyswajalne
węglowodany. W praktyce nie wygrywa hasło miód jest zdrowy ani hasło miód
to tylko cukier. Wygrywa kontekst metaboliczny, ilość i sposób spożycia.
Jeśli zależy ci na glikemii w praktyce, potraktuj miód jak narzędzie, nie jak
amulet. Małe porcje, najlepiej w zbilansowanym posiłku, z białkiem i
błonnikiem, obserwacja reakcji organizmu i świadomość, że miód jest
węglowodanem, który trzeba uwzględnić w planie dnia. Wtedy miód może
pozostać w diecie jako naturalny, wartościowy dodatek, a nie jako cichy sprawca
rozchwianej glikemii.
Materiał dofinansowany ze środków UE w ramach Planu Strategicznego dla
Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-2027
Materiał opracowany przez Stowarzyszenie Pszczelarzy Staropolskich
Instytucja Zarządzająca Planem Strategicznym dla Wspólnej Polityki Rolnej na
lata 2023-2027 – Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi