Zanim w europejskich domach na dobre zadomowił się cukier, a słodki smak
stał się codziennym, tanim dodatkiem do herbaty, ciast i przetworów, słodycz
miała zupełnie inną rangę. Była czymś rzadkim, drogim, trudnym do pozyskania
i dlatego obrosłym znaczeniami. W świecie Słowian tę rolę pełnił miód. Nie
tylko dlatego, że dawał energię i poprawiał smak potraw, lecz także dlatego, że
był produktem granicznym. Powstawał na styku lasu i osady, dzikości i kontroli,
natury i ludzkiej wiedzy. Żeby go zdobyć, trzeba było znać teren, rytm sezonów,
zachowania pszczół, a często także ryzykować. Właśnie ta wyjątkowość
sprawiała, że miód wchodził do sfery symbolicznej równie naturalnie, jak do
kuchni.
W kulturach słowiańskich miód i napoje miodowe pojawiają się w opisach świąt
agrarnych, uczt wspólnotowych, wątkach związanych z losem i pomyślnością, a
także w praktykach, które dziś nazwalibyśmy ochronnymi lub magicznymi.
Warto jednak od razu zastrzec, że obraz religii i obrzędowości Słowian jest
rekonstruowany z materiału niejednorodnego. Część informacji pochodzi z
przekazów pisanych tworzonych przez autorów chrześcijańskich, część z
archeologii, a część z folkloru i etnografii zebranej wiele wieków później. To
wymaga ostrożności, bo podobnie wyglądające zwyczaje w różnych epokach nie
muszą mieć jednego źródła, a interpretacje bywają podatne na nadbudowy.
Mimo tych ograniczeń miód pozostaje wdzięcznym kluczem do opowieści o
tym, jak Słowianie próbowali oswajać niepewność życia, prosić o urodzaj,
chronić dom i rodzinę oraz symbolicznie słodzić to, co w ich oczach zależało od
sił większych niż człowiek.
Miód w gospodarce i codzienności Słowian
Żeby zrozumieć, dlaczego miód mógł stać się nośnikiem znaczeń rytualnych,
trzeba najpierw spojrzeć na jego rolę w gospodarce i w codziennym
przetrwaniu. W świecie wczesnośredniowiecznym miód nie był tylko smakiem.
Był zasobem, który dało się magazynować, przenosić, wymieniać, a także
przetwarzać w produkt o jeszcze wyższej wartości, czyli napój fermentowany.
Obok miodu równie istotny był wosk, bo miał zastosowania praktyczne i
sakralne. Wosk był potrzebny do oświetlenia, do prac rzemieślniczych, do
zabezpieczania, a w świecie chrześcijańskim także do świec liturgicznych. W
efekcie miód i wosk tworzyły parę towarów, które potrafiły napędzać handel,
budować zależności i stawać się elementem danin.
Warto też pamiętać o geograficznym tle: słowiańszczyzna, zwłaszcza wschodnia
i północna, była mocno związana z krajobrazem leśnym. Lasy dawały drewno,
zwierzynę, rośliny, a także miejsce dla dzikich rojów. Pozyskiwanie miodu z
naturalnych siedlisk pszczół wymagało kompetencji, które w praktyce stawały
się wyspecjalizowaną wiedzą. Miód, zdobywany w terenie, miał w sobie
pierwiastek łowiecki: był darem natury, ale jednocześnie zdobyczą. Taka
ambiwalencja sprzyjała symbolizacji. Coś, co jest trudne, sezonowe i zależne od
sił przyrody, bardzo łatwo staje się materiałem do rytuału. W społecznościach
tradycyjnych to, co najważniejsze gospodarczo, często bywa również
najważniejsze symbolicznie. Jeśli urodzaj zboża jest warunkiem życia, zboże
pojawia się w obrzędach. Jeśli miód i wosk są zasobem strategicznym, w
naturalny sposób wchodzą do rytuałów prośby, wdzięczności i ochrony.
W codzienności miód był słodzidłem, ale też składnikiem potraw i napojów,
które dawały kalorie w okresach, gdy o świeże produkty było trudniej. Z
perspektywy dzisiejszej kuchni łatwo pominąć wagę takiego składnika, lecz w
dawnej diecie słodki smak nie był oczywistością. Miód poprawiał atrakcyjność
jedzenia, a jednocześnie pozwalał konserwować niektóre produkty. Nie bez
znaczenia była też jego rola w gościnności. W kulturach opartych na silnych
więziach wspólnotowych uczta jest nie tylko jedzeniem, lecz także
komunikatem. Pokazuje status gospodarza, spaja relacje, potwierdza
przynależność, łagodzi konflikty. Jeśli miód i napoje miodowe pojawiają się na
ucztach, to nie dlatego, że są przypadkowym dodatkiem, ale dlatego, że niosą
prestiż, obfitość i obietnicę dobrostanu.
W tym miejscu widać już wyraźnie, dlaczego miód mógł stać się narzędziem
mówienia o pomyślności. Pomyślność w świecie przedindustrialnym nie jest
abstrakcją. To bardzo konkretne: czy będzie zboże, czy będą zdrowe dzieci, czy
przetrwa się zimę, czy nie przyjdzie choroba, czy nie spali się dom. Miód, jako
esencja słodyczy i zasobności, staje się skrótem myślowym dla tego, czego
pragnie się najbardziej. I dlatego łatwo przechodzi z poziomu ekonomii do
poziomu rytuału.
Obrzędy przejścia i ofiary dla bóstw losu
W kulturach słowiańskich szczególne miejsce zajmują obrzędy przejścia, czyli
te momenty, kiedy człowiek przekracza granicę jednego etapu życia i wchodzi w
kolejny. Narodziny, ślub, wejście w dorosłość, a także śmierć to punkty, w
których wspólnota czuje się najbardziej bezbronna wobec niepewności. W tych
chwilach pojawia się intensywna potrzeba ochrony i prośby o przychylność sił
nadprzyrodzonych. W przekazach związanych z narodzinami powraca motyw
zwrócenia się do Rodu i Rodzanic, czyli postaci wiązanych z losem,
narodzinami i przypisaniem człowiekowi jego drogi życiowej. W praktykach
opisywanych w tradycji słowiańskiej pojawia się gest zostawienia dla tych
bytów darów przy stole, wśród których wymienia się chleb, ser i miód. Ten
zestaw nie jest przypadkowy. Chleb to podstawowy znak życia i pracy
wspólnoty, ser jest koncentratem mleka, czyli dobrobytu zwierząt domowych, a
miód jest słodyczą rzadką i cenną. W logice rytuału to jakby trzy warstwy
dobrostanu: plon z pola, zasób z obejścia i dar z lasu.
Zostawienie miodu dla bytów losu można czytać jako akt słodzenia przyszłości.
To nie musi oznaczać wiary w dosłowną, mechanicznie działającą magię, lecz
raczej w symboliczny porządek: skoro los jest czymś, co może być łaskawe albo
surowe, to człowiek próbuje go ugościć, udobruchać, nakłonić do łagodności.
Miód jest w tej logice argumentem. Jest tym, co najlepsze, co najcenniejsze, co
oddaje się nie bez kosztu. Taki dar ma moc, bo pokazuje powagę prośby.
Podobna logika pojawia się w obrzędach związanych z małżeństwem. Ślub w
dawnych społecznościach jest nie tylko sprawą dwojga ludzi, ale transakcją
społeczną: tworzy nowe więzi między rodzinami, porządkuje dziedziczenie,
wzmacnia sieć wsparcia. Jednocześnie jest momentem wysokiego ryzyka
symbolicznego. Młoda para jest na granicy, a granice przyciągają zagrożenia. W
opisach zwyczajów weselnych powraca motyw obfitego ucztowania i picia
napoju miodowego. Uczta nie jest tu tylko świętowaniem, ale też rytualnym
potwierdzeniem, że wspólnota akceptuje nowy układ. Miód wchodzi na stół jako
znak dobrobytu, płodności i zgody. W tym sensie słodycz ma funkcję społeczną:
ma osłodzić relacje, wygładzić przejście, uczynić nowy etap życia mniej
groźnym, bardziej przyjaznym.
W obrzędach przejścia ważne jest również to, że często towarzyszą im praktyki
ochronne. W przekazach o narodzinach pojawiają się czerwone wstążki, ostre
narzędzia, ogień pozostawiany w izbie, rośliny o kolczastym charakterze
wkładane w szczeliny. To pokazuje, jak silne było poczucie, że nowe życie
wymaga osłony. Miód wpisuje się w tę samą potrzebę, ale działa na innej
zasadzie: jest nie tyle tarczą, ile zaproszeniem. To dar, który ma sprowadzić
łaskę, a nie tylko odpędzić zagrożenie. I właśnie dzięki temu może występować
obok środków stricte ochronnych: jedne rzeczy bronią, inne przebłagują, jeszcze
inne ustanawiają porządek.
W tej perspektywie miód jest walutą kontaktu z tym, co niewidzialne. Nie jest
tylko składnikiem, ale językiem. W sytuacjach granicznych człowiek mówi do
świata symbolami: oddaje to, co ma najlepsze, by uzyskać bezpieczeństwo.
Tam, gdzie nie da się niczego zagwarantować, pojawia się gest.
Miód pitny, medovukha, święte uczty
Jeśli miód jest esencją słodyczy, to miód pitny jest jej świątecznym
rozwinięciem. Fermentacja zamienia stabilny produkt w napój, który działa
rozgrzewająco, odpręża, poprawia nastrój, a w kontekście wspólnotowym ma
moc intensyfikowania więzi. W wielu kulturach napoje fermentowane pełnią
funkcję nie tylko kulinarną, ale też społeczną i rytualną. Wspólne picie tworzy
wspólnotę, a uczta staje się sceną, na której odgrywa się porządek świata.
W tradycji słowiańskiej pojawiają się wzmianki o napojach miodowych jako
ważnym elemencie świąt agrarnych. W opisie zwyczajów związanych z
dożynkami wskazuje się na praktykę postawienia przed posągiem Świętowita
kielicha z napojem miodowym i potraktowania go jako znaku wróżebnego: jeśli
napój ubył, interpretowano to jako złą zapowiedź, jeśli pozostał pełny, wróżyło
to urodzaj. To ciekawy przykład, bo pokazuje miód pitny nie jako zwykły
alkohol, ale jako medium komunikacji z bóstwem. Napój jest zarazem darem i
narzędziem odczytywania przyszłości. W takiej konstrukcji liczy się nie tylko
smak, ale też sama idea obfitości: pełny kielich ma oznaczać pełne spichlerze,
pełne stodoły, pełne życie.
W tej samej logice miód pitny pojawia się w weselnych opisach ucztowania.
Wesele to moment, kiedy wspólnota chce widzieć przyszłość jako słodką i
obfitą. Napój miodowy pasuje do tego oczekiwania idealnie, bo jest literalnie
słodki, a jednocześnie ma potencjał rozgrzewający i wprowadzający w stan
świątecznego zawieszenia codziennych norm. Wiele rytuałów działa właśnie
przez takie zawieszenie: na chwilę świat jest inny, bardziej otwarty, mniej
sztywny, a ta tymczasowa zmiana ma umożliwić przejście do nowego etapu.
Medovukha bywa opisywana jako tradycyjny napój miodowy, bliski miodowi
pitnemu, często przygotowywany szybciej niż długo dojrzewające miody. Sama
nazwa odsyła do rdzenia związanego z miodem. W popularnych ujęciach
podkreśla się, że napój ten jest produktem słowiańskiej tradycji fermentowania
miodu i że funkcjonował w obrzędach oraz świętach jako element wspólnego
biesiadowania. W praktyce różnice regionalne mogły być znaczne, bo inne były
dostępne drożdże, inne dodatki, inne temperatury i zwyczaje domowe. Jednak w
sensie kulturowym wspólny jest mechanizm: miód, który sam w sobie jest
cenny, zostaje poddany procesowi, który czyni go napojem przeznaczonym na
szczególne okazje.
Warto też spojrzeć na napoje miodowe jako na element ekonomii prestiżu. W
opowieściach o dawnych czasach często pojawia się pokusa idealizacji, jakoby
miód pitny był napojem codziennym wszystkich warstw. Tymczasem w opisach
tradycji polskiej zwraca się uwagę, że miód pitny bywał dobrem luksusowym,
używanym na specjalne okazje, a codziennym napojem częściej było piwo. To
rozróżnienie jest ważne, bo tłumaczy, dlaczego miód pitny tak dobrze nadaje się
do rytuału. Rytuał lubi to, co wyjątkowe. Jeśli coś pojawia się rzadko, ma
większą siłę symboliczną. Jeśli jest droższe, trudniejsze do przygotowania,
bardziej czasochłonne, to w momencie ofiarowania albo wspólnego spożycia
nabiera dodatkowej wagi.
Na poziomie antropologicznym święta uczta jest jednym z podstawowych
sposobów budowania wspólnoty i oswajania niepewności. Wspólnota, która je
razem i pije razem, potwierdza, że trwa. A jeśli uczta jest związana z cyklem
przyrody, jak dożynki czy święta przesilenia, to staje się też rozmową z naturą:
dziękujemy, prosimy, obiecujemy pamięć, a w zamian oczekujemy, że ziemia
nie odwróci się od ludzi. Miód pitny jest tu idealnym aktorem tej sceny, bo łączy
to, co naturalne i słodkie, z tym, co przetworzone i społeczne.
Magia ochronna i rytuały słodzenia życia
Słowo magia bywa dziś pułapką, bo automatycznie podsuwa obrazy czarów,
zaklęć i tajemnych praktyk. Tymczasem w kulturach tradycyjnych wiele działań,
które współcześnie nazwalibyśmy magicznymi, jest po prostu praktyczną
strategią radzenia sobie z lękiem i niepewnością. To rytuały ochronne, gesty
zabezpieczające, symboliczne porządkowanie świata. Ich celem nie jest efekt
sceniczny, ale poczucie, że zrobiło się wszystko, co należało. Miód w takiej
logice może działać na dwa sposoby: jako słodki dar, który ma przynieść
pomyślność, oraz jako składnik łączony z innymi elementami tradycji, na
przykład z ziołami czy jedzeniem ofiarnym, żeby wzmocnić intencję.
Motyw słodzenia życia jest szczególnie czytelny w działaniach związanych z
losem, z relacjami i z domowym bezpieczeństwem. Jeśli zostawia się dla bytów
losu dary z miodem, to wykonuje się gest, który można streścić w prostych
słowach: niech będzie dobrze. Niech będzie łagodnie. Niech przyszłość będzie
słodka, a nie gorzka. To język symboli, ale bardzo logiczny, bo oparty na
codziennym doświadczeniu smaku. Człowiek wie, czym jest słodycz i czym jest
gorycz. Jeśli przenosi ten kontrast na życie, to miód staje się skrótem pragnienia.
W opisach obrzędowości słowiańskiej pojawiają się też praktyki związane z
duchami domowymi i przodkami. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że nie
można automatycznie uznawać późniejszych relacji folklorystycznych za prostą
kontynuację praktyk sprzed chrystianizacji. Badacze podkreślają
metodologiczne trudności, dystans czasowy między znaleziskami a opisami
etnograficznymi oraz ryzyko nadinterpretacji. Jednocześnie wskazują, że przez
krytyczne łączenie różnych źródeł da się zarysować pewne analogie, a w
folklorze można znaleźć ślady ofiar składanych w domu lub gospodarstwie na
rzecz przodków i duchów opiekuńczych.
W takim kontekście miód działa jako produkt domowy, który ma moc
jednoczenia. Jeśli ofiarowuje się jedzenie i napój, to w praktyce powtarza się
gest gościnności. Duchy przodków są traktowane jak goście, których trzeba
przyjąć, nakarmić, uhonorować. A miód jest idealnym elementem takiej ofiary,
bo jest najlepszym, co można podać. Gościnność staje się narzędziem ochrony:
jeśli przodkowie są zadowoleni, dom jest bezpieczniejszy. Jeśli duchy
opiekuńcze są uhonorowane, granice gospodarstwa są mocniejsze. To nie musi
oznaczać wiary w prostą transakcję, ale pokazuje strukturę myślenia: relacje ze
światem niewidzialnym buduje się podobnie jak relacje z ludźmi.
Współcześnie wokół miodu narosło też wiele praktyk i narracji, które odwołują
się do tradycji, choć często są ich luźną interpretacją. W obiegu internetowym
funkcjonują modne określenia i opowieści, które próbują łączyć miód z
rzekomymi rolami czarownic czy specjalistycznych praktyk duchowych. W
popularnych współczesnych ujęciach podkreśla się wprost, że termin tego typu
nie jest historycznym tytułem, lecz nowoczesnym opisem, który romantyzuje i
miesza różne tradycje. Taki komentarz jest o tyle przydatny, że pozwala
odróżniać rekonstrukcję opartą na źródłach od atrakcyjnej, ale często
ahistorycznej narracji.
Dlatego, mówiąc o magii miodu u Słowian, lepiej trzymać się tego, co wynika z
logiki obrzędów: miód jest symbolem obfitości, łagodności i pomyślności, więc
pojawia się w rytuałach prośby i ochrony. Resztę należy traktować jako
współczesne dopowiedzenia, które mogą być interesujące kulturowo, ale nie
zawsze są świadectwem dawnych praktyk.
Pszczoły, bóstwa i duchy
Tam, gdzie pojawia się miód, pojawiają się też pszczoły, a wraz z nimi cały
zestaw skojarzeń. Pszczoły są jednocześnie częścią natury i częścią
gospodarstwa. Są pracowite, zorganizowane, w pewnym sensie tajemnicze, bo
ich życie odbywa się w przestrzeni niedostępnej na co dzień. W kulturach wielu
regionów pszczoły obrosły symboliką ładu, czystości, kontaktu z tym, co
ponadludzkie. W świecie słowiańskim, przy skromności źródeł, łatwo ulec
pokusie dopisywania kolejnych warstw. Warto więc postawić granicę: można
mówić o tym, że pszczoły i produkty pszczele były ważne, a przez to mogły
wchodzić w sferę sacrum, ale nie zawsze da się wskazać konkretne, dobrze
udokumentowane bóstwo pszczół.
W materiałach współczesnych, zwłaszcza w kręgach rekonstrukcji
neopogańskich, pojawiają się postaci przedstawiane jako opiekunowie pszczół i
miodu. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że część takich wątków ma
charakter hipotezy lub rekonstrukcji opartej na luźnych analogiach, a nie na
mocnych świadectwach wczesnośredniowiecznych. W tym samym obszarze
kulturowym istnieje natomiast dobrze udokumentowana tradycja chrześcijańska,
w której rolę patronów pszczelarzy pełnią święci, a motywy pszczół i miodu
funkcjonują w symbolice religijnej. To mogło w praktyce przysłaniać lub
zastępować wcześniejsze wyobrażenia.
To prowadzi do ważnego wniosku: jeśli dziś szukamy jednego imienia, jednego
bóstwa, jednego patrona miodu w pogańskim świecie Słowian, możemy trafić
bardziej na potrzeby współczesnej wyobraźni niż na dawną rzeczywistość. W
praktyce dawny świat mógł działać inaczej. Zamiast wyspecjalizowanego
bóstwa pszczół mógł mieć system, w którym miód i pszczoły są po prostu
częścią większych domen: urodzaju, losu, dobrobytu, ochrony domu. Dlatego
miód pojawia się przy bóstwach losu, w obrzędach dożynkowych, w praktykach
wobec przodków. Nie musi mieć jednego opiekuna, żeby być sacrum.
Jednocześnie nie można zlekceważyć faktu, że gospodarcze znaczenie miodu i
wosku czyniło z pszczół zwierzęta strategiczne. Jeśli miód i wosk są towarami
handlowymi, jeśli bywają elementem danin, jeśli stanowią podstawę bogactwa,
to pszczoły stają się elementem porządku społecznego. Taka skala znaczenia
gospodarczego sprzyja temu, by pszczoły traktować nie tylko jako owady, ale
jako część ładu świata, który wymaga ochrony.
Dziedzictwo w kulturze współczesnej
Choć wiele dawnych praktyk zmieniło się albo zanikło, miód wciąż ma
wyjątkowe miejsce w kulturze. Część obrzędów została przejęta i
przekształcona przez chrześcijaństwo, część przetrwała jako folklor, część
została zrekonstruowana na potrzeby współczesnych ruchów odwołujących się
do tradycji przedchrześcijańskich. Widać to szczególnie w obszarze świąt
cyklicznych. Noc Kupały, dożynki, obrzędy zaduszne, rytuały weselne,
wszystko to funkcjonuje dziś w formie świąt, festiwali, rekonstrukcji, widowisk,
lokalnych tradycji. W tych praktykach miód często wraca jako symbol tego, co
swojskie, dawne, naturalne.
W opowieściach o dożynkach pojawia się wątek napoju miodowego jako
elementu daru i wróżby. Współczesne dożynki mają inny charakter, ale samo
skojarzenie miodu z urodzajem i wdzięcznością za plony pozostało czytelne.
Podobnie zestaw chleba, sera i miodu jako darów związanych z losem i
narodzinami jest dziś dla wielu osób fascynujący, bo pokazuje, jak mocno
codzienne produkty mogły być nasycone znaczeniem.
Jednocześnie współczesność tworzy własne narracje. Ruch slow,
zainteresowanie rzemiosłem, powrót do tradycyjnych produktów i lokalnych
wytwórców sprawiają, że miód staje się symbolem autentyczności. Nie jest już
jedynym słodzidłem, ale staje się wyborem, deklaracją jakości, powrotem do
natury. W tym sensie dzisiejsze praktyki, choć inne, działają podobnie jak
dawne: miód jest znakiem dobrostanu, tylko że dobrostan rozumiemy inaczej.
Dla Słowian dobrostan to przede wszystkim przetrwanie i urodzaj. Dla
współczesnych często to zdrowie, równowaga, kontakt z naturą, świadoma
konsumpcja.
Warto też zauważyć, że popularność internetowych interpretacji tradycji, takich
jak modne pojęcia łączące miód z rytuałami czy duchowością, jest częścią
szerszego zjawiska. To poszukiwanie sensu, symboli i zakorzenienia. Problem
pojawia się wtedy, gdy atrakcyjna narracja zaczyna udawać historię.
Współczesne teksty popularne potrafią mieszać epoki i kultury, jednocześnie
przyznając, że pewne określenia są nowe i nie mają potwierdzenia jako dawne
role społeczne. Takie zastrzeżenia są ważne, bo pomagają czytać współczesne
praktyki jako nową kulturę, a nie jako bezpośrednią kontynuację dawnej.
Zakończenie
Miód w kulturach słowiańskich nie jest tylko składnikiem kuchni ani wyłącznie
dekoracją folkloru. Jest opowieścią o tym, jak w świecie bez cukru, bez
stabilności i bez nowoczesnych gwarancji bezpieczeństwa ludzie szukali
sposobów na oswojenie losu. Miód, jako rzadkie i cenne słodzidło, stawał się
naturalnym symbolem pomyślności. Mógł być darem dla bytów losu,
elementem obrzędów narodzin, znakiem wdzięczności za plony, a także centrum
wspólnotowej uczty. Fermentowany w postaci napojów miodowych, stawał się
świątecznym językiem obfitości, pełnego kielicha i pełnego życia.
Jednocześnie miód pokazuje, jak ostrożnie trzeba mówić o dawnych
wierzeniach. Źródła są fragmentaryczne, późniejsze opisy bywają oddalone w
czasie, a współczesne rekonstrukcje często dorabiają brakujące elementy.
Dlatego najbezpieczniej trzymać się tego, co wynika z logiki rytuału i z
krytycznie czytanych świadectw: miód był ważny gospodarczo, więc był ważny
symbolicznie. Był słodki, więc mógł słodzić los. Był darem natury, więc mógł
łączyć człowieka z tym, co niewidzialne. I nawet jeśli nie zawsze potrafimy
nazwać wszystkie bóstwa, duchy i szczegóły praktyk, sens pozostaje czytelny: w
kropli miodu Słowianie zamykali marzenie o świecie, który jest łagodniejszy,
bardziej obfity i bardziej przychylny człowiekowi.
W tej perspektywie miód staje się także lustrem, w którym odbija się
codzienność dawnej wspólnoty. Pokazuje gospodarkę opartą na lesie i pracy rąk,
znaczenie wymiany i danin, ale też psychologiczną potrzebę nadania sensu
zdarzeniom, na które nie miało się wpływu. Wystarczy wyobrazić sobie zimę,
chorobę dziecka, nieurodzaj albo konflikt między rodami, by zrozumieć,
dlaczego symboliczne gesty miały tak duże znaczenie. Miód był dostępny, a
jednocześnie wyjątkowy, dlatego nadawał się do opowieści o szczęściu, zgodzie
i dostatku. Dziś, gdy wracamy do tych motywów, warto widzieć w nich nie
egzotyczną ciekawostkę, lecz próbę uporządkowania świata i nadania mu
odrobiny słodyczy.
Materiał dofinansowany ze środków UE w ramach Planu Strategicznego dla
Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-2027
Materiał opracowany przez Stowarzyszenie Pszczelarzy Staropolskich
Instytucja Zarządzająca Planem Strategicznym dla Wspólnej Polityki Rolnej na
lata 2023-2027 – Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi